Wydanie II
Torebka w kształcie pieroga (fot. materiały FARSH)
Torebka w kształcie pieroga (fot. materiały FARSH)

FARSH to marka, która zamiast epatować metką, woli opowiadać historię: o dzieciństwie, tożsamości, emocjach, ale też o wolności tworzenia bez kompromisów. Powstała w ciszy, z daleka od modowych epicentrów, a robi dziś najwięcej hałasu - bo smakuje jak coś własnego, jak prawdziwie polska moda, której dawno nie było.

FARSH – luksus, który pachnie pierogiem

W świecie, gdzie modę projektuje się gładko, bezpiecznie, pod wykresy sprzedaży i sezonowe KPI – marka FARSH nie została wymyślona przy biurku. Rodziła się powoli, aby obecnie rozciąć rzeczywistość jak nitka w rękach babci-artystki. Tylko że z wdziękiem młodej outsiderki, która nie potrzebuje ani poklasku, ani zachodnich wzorców. Bo luksus, jak się okazuje, może mieć kształt pieroga i może być prawdziwie polski.

„Chciałam stworzyć markę, która będzie jednocześnie osobista i uniwersalna, zakorzeniona w naszej kulturze, ale otwarta na interpretację"

mówi Paulina Rzeźnik, założycielka FARSH, która woli unikać słowa artystka, choć skończyła Akademię Sztuk Pięknych.

FARSH to koncept artystyczny, który dojrzewał w Paulinie przez lata. Mógłby śmiało stanąć obok projektów duetu Viktor & Rolf czy JW Anderson, ale z polskim rodowodem i babcinym wykrawaczem w tle. Torebka w kształcie pieroga? To zgrabna, wyważona forma balansująca między designem a sztuką konceptualną. A wręcz modowy readymade, który jak duchampowski pisuar wywraca konwencję użytkowości, tyle że z odwrotnym zamysłem.

"Inspiracją był dla mnie Marcel Duchamp i jego idea „readymade’ów" – czyli nadawania codziennym przedmiotom nowego sensu przez przeniesienie ich do świata sztuki. U mnie to działa odwrotnie: biorę coś symbolicznego, jak pieróg, i nadaję mu funkcję – staje się torebką, czyli czymś, co nosimy, co jest częścią naszego codziennego wizerunku. Pojawia się pytanie o to, czym dziś jest design, moda, tożsamość"

– mówi założycielka FARSH.

torebka na ramieniu (fot. materiały FARSH) , torebka w kształcie pieroga (fot. materiały FARSH)

FARSH – sercem w Krakowie

Z Czerwonkowa, małej miejscowości, w której mieszka około 200 osób, przez Akademię Sztuk Pięknych, aż do momentu, w którym pod pachą zamiast baguette1 nosi się Boulette – torebkę inspirowaną pierogiem. Paulina Rzeźnik stworzyła FARSH z potrzeby przetłumaczenia tego, co czuje i co ją otacza, na język rzeczy użytkowych – ale takich, które mają znaczenie, historię, emocje.

"Od najmłodszych lat miałam w sobie ogromną chęć tworzenia. Pamiętam, że już wtedy mówiłam babci, że kiedyś będę mieć własną markę torebek. Szyłam wielką igłą torby z resztek firanek – totalnie niepraktyczne, krzywe, ale moje. Z mamą godzinami szyłyśmy ubranka dla lalek. To był mój pierwszy kontakt z projektowaniem i rękodziełem"

– opowiada.

Kobieta z pierogiem (fot. materiały FARSH) , Torebka w kształcie pieroga (fot. materiały FARSH)

Tożsamość tej marki to kolaż kulturowy: z Kresów Wschodnich, Nowego Sącza, Krakowa. Stamtąd też pochodzi rodzina projektantki, z którą łączą ją nie tylko wspomnienia o Sukiennicach, ale i wewnętrzna potrzeba tworzenia.

"Moja babcia od strony mamy zawsze opowiadała mi, jak wielkim wydarzeniem był dla niej przyjazd do Krakowa z moją mamą i kupno materiałów w Sukiennicach. Wyszywała, haftowała – do dziś mam w domu jej tamborek i mulinę, na której uczyła mnie haftu. Druga babcia była mistrzynią robienia na drutach – i choć w jej czasach zdobycie wełny było niemal niemożliwe, dała mi mnóstwo pomysłów na to, jak zrobić coś z niczego. Natomiast osobą, która najbardziej przyczyniła się do mojego rozwoju, była moja mama. To ona nauczyła mnie szyć – zaczęło się od ubranek dla lalek, przez przerabianie jej sukienek, aż po łączenie różnych materiałów. Babcie i mama tworzyły prawdziwe rękodzieło, które od małego obserwowałam. Kraków – przez opowieści i bieg wydarzeń – stał się moim domem. Jest zdecydowanie najbliższy mojemu sercu. W mojej głowie istnieje sporo pomysłów na wykorzystanie przewijających się do dziś motywów regionalnych w moich projektach. Efekty tego zobaczymy już niedługo"

– opowiada założycielka FARSH, która, co ważne, nie stylizuje się na kogoś z „korzeniami", ona po prostu z nich nie wyrosła.

I cóż, nie ma tu miejsca na półśrodki. Boulette za 1500 zł to nie kaprys influencerki, a projekt, który nosi historię, a cały jego proces powstania zaczyna się i kończy na Paulinie, która tworzy markę od podszewki. Zaczęło się od pomysłu, szkiców i małych prototypów, które samodzielnie robi w domu. Sama pracuje również nad zdjęciami, projektem strony i identyfikacją marki. Projekt szyty jest natomiast w polskiej szwalni niedaleko Krakowa, z sercem i farszem – tym emocjonalnym, kulturowym, osobistym. Bo FARSH, poza tym, że brzmi jak „farsz", oznacza również wnętrze.

"Zawsze fascynowało mnie, jak dużo emocji niosą ze sobą rzeczy pozornie proste. To trochę jak z naszą tożsamością: warstwowa, nieoczywista, z różnym „nadzieniem". FARSH to gra słów – odnosi się do farszu, ale też do tego, co w środku – człowieka, kultury, emocji"

– dodaje projektantka.

Pieróg (fot. materiały FARSH) , Torebka FARSH (fot. materiały FARSH)
rozmyte zdjęcie loobook FARSH (fot. materiały FARSH) , Torebka pieróg (fot. materiały FARSH)

Odbiór FARSH – między zachwytem a konsternacją

Kiedy pierwszy raz zobaczysz Boulette, uśmiechniesz się. Bo przecież to pieróg. Ale gdy sięgniesz głębiej, poczujesz coś jeszcze: szacunek, dla odwagi, formy i lekkiej przekory. FARSH to luksus zamknięty w formie, która zadebiutowała w modowej niszy, ale ma ambicje zmieniać dyskurs o polskim designie. Reakcje?

„Było sporo zaskoczenia, ale też entuzjazmu. Ludzie mówili, że to coś zupełnie innego, świeżego. Na pewno poruszył wiele osób, wzbudził kontrowersje – i wciąż to robi."

– mówi Paulina, a przecież to dopiero początek. Co będzie dalej?

– We wszystkich projektach, jakie kiedykolwiek przyszło mi wykonać jako projektantce wzornictwa przemysłowego, inspirowałam się przedmiotami, które na co dzień nas otaczają. Pośrednio czy bezpośrednio kształty interpretuję w postaci projektów. W mojej głowie jest mnóstwo pomysłów i już zrealizowane kolejne prototypy. Mogę zdradzić, że inspiracją do wszystkich nadchodzących torebek – pośrednio czy bezpośrednio – będzie farsh. FARSH jako emocje, wspomnienia, konteksty kulturowe. Kolejne produkty też będą miały swój "farsz" – czasem bardziej dosłowny, czasem ukryty, ale zawsze głęboko osadzony w znaczeniu i zakorzeniony w kulturze.

– opowiada.

FARSH nie traktuje polskości jak modnej metki. To nie jest etno revival dla potrzeby sprzedaży. Bo choć projektantka przyznała, że ma w głowie mnóstwo pomysłów, to przyziemne ograniczenia powstrzymują ją przed nadprodukcją modeli w pierwszym dropie. Model, który ukazał się jako pierwszy, określa jako flagowy, więc postawiła na jego charakterność. Udało się, ale kto sięgnie po taką torebkę? Czy luksus, aby na pewno może mieć kształt pieroga? Tak. Jeśli niesie za sobą historię, jakość i odwagę. W świecie, gdzie każda marka chce być poprawnym haute couture, FARSH idzie pod prąd. Prowokuje, ale dzięki temu coś zmienia. Nie aspiruje do kopiowania estetyki Zachodu, a buduje swój własny język. Zrozumieją go klientki premium, które w modzie luksusowej poszukują autentyczności.

"Kto sięgnie po moją torebkę? Myślę, że mogę już po części określić, jaka to grupa osób, bo czarny model Boulette prawie się wyprzedał i wiem co nieco o każdej klientce. Na podstawie zebranych dotąd doświadczeń sądzę, że są to osoby, które lubią zdecydowane i wyraziste dodatki – pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że awangardowe. To osoby, które posiadają wiele produktów polskich marek, ale też produktów premium – wyjątkowych i niepowtarzalnych w formie. Jest też grupa odbiorców, którzy przemycają tak charakterystyczną torebkę w bardzo minimalistycznych stylizacjach. Cieszę się, że znalazła swoje grono odbiorców"

– mówi właścicielka.

Torebka w kształcie pieroga przewieszona (fot. materiały FARSH) , detale (fot. materiały FARSH)

Kiedy w sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia Boulette, reakcje były natychmiastowe – od śmiechu, przez zdziwienie, aż po zachwyt. I zaskoczenie: 1500 zł za coś, co przypomina pieroga? Tak, dokładnie tyle, ale na każdym kroku pieróg udowadnia, że jest wart swojej ceny.

"Nie boję się o odbiór – pieróg jest prowokujący, ale wykonanie jest absolutnie premium, a jakość zawsze jest dobrą inwestycją. Traktuję formę jako manifest. Odbiorca FARSH to ktoś, kto chce się wyróżnić, kto zna wartość dobrze zaprojektowanego produktu i nie musi tego nikomu tłumaczyć. Sama forma natomiast jest jedynie inspirowana kształtem pieroga, nie jest jego bezpośrednim odwzorowaniem – tak samo jak przyszłe planowane modele"

– podsumowuje Paulina.

Zobacz wideo Anna Marciniszyn zaprosiła nas do swojej pracowni. Zobacz, jak powstaje porcelana Nodi Studio!

To torebka, którą można zestawić z minimalistycznym garniturem i jednocześnie opowiedzieć nią historię własnych korzeni. To projektowanie bez kompromisów – forma wyrazu jest autentyczna i wcale nie potrzebuje napisu "made in Poland", żeby biła z niej lokalność. Zresztą, niech was nie zmyli słowo "lokalność" – w tym wypadku znaczy raczej "zakorzenienie", niż "ograniczenie". Bo choć projektantka wypowiada się językiem polskiej kultury – od tamborka babci, przez wspomnienie firanek przerabianych na dziecięce torby – to sama koncepcja FARSH jest na wskroś nowoczesna.

"Zwracam uwagę zarówno na polską, jak i inne kultury – takie było moje podejście od początku i trwa do dziś. Chciałabym, aby projekty nadal pozostały odważne i charakterystyczne, żeby wzbudzały emocje i były zapamiętywalne"

– mówi projektantka.

Dwa dostępne modele torebek (fot. materiały FARSH) , Czarna torebka w kształcie pieroga (fot. materiały FARSH)

Co dalej, FARSH?

Nie liczcie na masówkę. Nowe modele będą pojawiać się stopniowo – nie z chęci sztucznego podgrzewania emocji, ale z potrzeby kontroli jakości, narracji, znaczenia. Wszystko tu musi mieć sens.

"To moje wewnętrzne założenie, by nie powodować nadprodukcji i móc poświęcić się każdej kolekcji w równym stopniu"

– deklaruje projektantka.

Przed nami kolejne odsłony kulturowych interpretacji. Wszystkie będą miały swój "farsz" – czasem bardziej dosłowny, czasem ukryty, ale zawsze głęboko osadzony w znaczeniu i zakorzeniony w kulturze. Ktoś może powiedzieć, że to nisza. Ale czy aby na pewno luksus musi wyglądać jak haute couture z zachodu? Zwłaszcza, kiedy w świecie luksusu nisza to nowy mainstream? A może wystarczy, że przypomina to, co znaliśmy od zawsze – tylko że inaczej. Tu – pieroga, pod postacią torebki.

1 Baguette – podłużna, kompaktowa torebka noszona pod pachą, spopularyzowana w latach 90. Nazwa nawiązuje do francuskiej bagietki, którą nosi się w podobny sposób – nonszalancko, przyciśniętą do boku.

Czarna torebka pieróg (fot. materiały FARSH) , model FARSH (fot. materiały FARSH)